Miesięczne archiwum: Październik 2016

image Składzik to takie miejsce w mieszkaniu, które jest wręcz niezbędne (można tam upchać rozmaite szpargały w razie nagłego pojawienia się gości…), na które niestety nie zawsze jest z czego wygospodarować miejsce. Pomieszczenie to w zasadzie nie musi być bardzo duże, czasem wystarczy naprawdę niewielka wnęka na przedpokoju, która odpowiednio zabudowana przeistoczy się w czarną dziurę ACME, w której pomieścimy szczotki, miotły, odkurzacz, wiadro z mopem i mnóstwo innych rzeczy. Niezbędnych w prawdzie, ale niekoniecznie muszących rzucać się w oczy. Półki w jej górnej części świetnie nadadzą się na przechowalnie drobiazgów typu żrące środki czystości, czy zapasy proszku do prania. Obojętne, co by się tam chowało, zawsze lepiej mieć taką kanciapę niż nie. Zatem, jeśli jeszcze nie posiadamy składziku warto się przyjrzeć mieszkaniu z nowej perspektywy, gdzie by tu go wykombinować. Na pewno się przyda! Nie minie wiele czasu, a zaczniemy się zastanawiać, jak w ogóle mogliśmy sobie wcześniej bez niego poradzić.

Niektóre maleńkie mieszkania nie dość, że nie posiadają balkonu, to jeszcze dysponują mikroskopijną wręcz łazienką, w której suszenie to raczej kiepski pomysł. Pranie bardziej tam się kisi, niż wysycha. W takich sytuacjach idealnym rozwiązaniem jest skorzystanie ze suszarni. Położonej zazwyczaj na poddaszu budynku, wyposażonej w dużo więcej grzejników niżby to wynikało z jej powierzchni. Dzięki temu jest tam gorąco jak w piekarniku i pranie błyskawicznie wysycha. Niestety nie jest ona dostępna na zawołanie. Czasem jest więcej chętnych na klucze do tego pomieszczenia i nie można być pewnym, że się je na sto procent dostanie wtedy, kiedy by się tego najbardziej potrzebowało. Można by więc pomyśleć o zamocowaniu sznurków na pranie na wysięgnikach za oknem. Wielu mieszkańców kamienic, którzy nie posiadają balkonów, właśnie tak robi. Aby je jednak zamontować potrzebna jest zgoda administratora budynku. Samowolne instalacje na ścianie zewnętrznej bywają dotkliwie karane. Jeśli jednak administracja da nam wolna rękę, można wykonać konstrukcję na kilka szeregów sznurków.

Często pracujemy do późna, nasi sąsiedzi również, a jako młode małżeństwo nie mamy dyżurnej babci, która by doglądała mieszkania. Taka sytuacja wprost zaprasza złodzieja do złożenia nam nieproszonej wizyty. Można sobie wprawić najlepszej jakości zamki, ale jak wiadomo, na każdego znajdzie się sposób. Producenci opracowują ciągle nowe rodzaje zamków zapadkowych, z roku na rok są one bardziej skomplikowane. A tymczasem włamywacze nie zasypiają gruszek w popiele i opracowują kontratak. Prędzej, czy później każdy zamek da się otworzyć bez autoryzowanego dostępu. Skoro więc nierealne wydaje się zabezpieczenie mieszkania w ten sposób, może więc zainwestować w żywego stróża? Niekoniecznie od razu ochroniarza. Na początek wystarczy pies. Może nawet mały szczekacz, byle tylko narobił hałasu w odpowiednim momencie. W razie, gdyby takie rozwiązanie nie było zadowalające, zawsze można się ubezpieczyć od kradzieży. Jest to na pewno jakieś rozwiązanie. Chroniące co prawda bardziej naszą kieszeń niż sentymentalną wartość posiadanych przedmiotów, ale nie można przecież mieć wszystkiego.

image Martwimy się o nasze mieszkanie. Włożyliśmy w końcu wiele trudu i pieniędzy, by je posiadać, a wydaje się, że z każdej strony czyhają zagrożenia, które mogą spowodować, że dorobek naszego życia zostanie uszkodzony, zniszczony, bądź ukradziony. Co więc możemy zrobić? Można się ubezpieczyć, a w jakim zakresie, to już trzeba dokładnie przemyśleć, bo może nie wszystkie rodzaje niebezpieczeństw są realne dla naszego domowego gniazdka. Na początek wypadałoby zdać sobie sprawę z tego, jakie właściwie formy zagrożeń są respektowane przez ubezpieczyciela, z którego usług chcemy skorzystać. Z reguły są to następstwa zalania, pożaru, akcji ratowniczej, dewastacji i kradzieży. Ze skutkami katastrof naturalnych typu powodzie i huragany różnie bywa. Czasem towarzystwo ubezpieczeniowe nie podejmuje się ochrony przed ich następstwami. Grupą zagrożeń, które przeważnie nie są ubezpieczane są następstwa działań wojennych i działań terrorystycznych. W razie zaistnienia takich sytuacji jesteśmy pozostawieni sami sobie.

image W jednej chwili spokojnie pijemy sobie gorącą herbatę, by się ogrzać w domowym zaciszu, a w następnej już nie mamy dachu nad głową i nasze mieszkanie nadaje się tylko do gruntownego remontu. Do niedawna my, Polacy, uważaliśmy, że nieszczęścia huraganowych wiatrów, trudnych do opanowania pożarów lasu czy powodzi, dotyczą jedynie dalekiego świata, gdzieś za oceanem. Tymczasem klimat się zmienia i przestajemy być bezpieczni w naszych czterech ścianach budowanych adekwatnie do spokojnego dotąd klimatu strefy umiarkowanej. Czy możemy jakoś zabezpieczyć sami mieszkanie w obliczu nadchodzącej nawałnicy? Nikt nie będzie zabijał okien deskami (choć niekiedy by się to przydało…), ale po prostu dokładne zamknięcie okien, zdjęcie z balkonu i parapetów skrzynek z kwiatami na pewno poprawi jakoś sytuację. A ubezpieczenie mieszkania od następstw nieszczęśliwych wypadków, włączając katastrofy naturalne, również nie zaszkodzi. Trzeba tylko dokładnie zapoznać się z warunkami umowy, czy rzeczywiście obejmuje swym zakresem wszystkie zagrożenia, o które nam chodzi.



Szukaj

Kategorie

Kalendarz

Wartości rodzinne

    W pędzie codziennego życia zapomina się często jak ważna jest rodzina. Ojciec wcześnie rano wychodzi do pracy, ponieważ żyje w przekonaniu, że jego zadaniem jest zarabianie pieniędzy, by zapewnić byt rodzinie. Matka, również pracująca, musi łączyć opiekę nad domem z obowiązkami pracowniczymi. Dzieci biegają to do szkoły, to na różnego rodzaju zajęcia pozalekcyjne. Z dziadkami widują się właściwie tylko w weekendy na rodzinnym obiedzie. Nawet wtedy dużo bardziej są zainteresowane szybkim powrotem do domu, by pograć na komputerze lub spotkać się z kolegami. Psychologie zauważają, że ten brak czasu jest elementem, który powoduje, że rodzina oddala się od siebie. Wystarczy przyjąć jako zasadę parę zachowań, które pozwolą rodzinie trzymać się razem i również na co dzień pielęgnować rodzinne wartości - . Do takich należy wspólne jedzenie posiłków. Szybkie poranki nie pozwalają NATO, by zasiąść przed stołem i delektować się śniadaniem, jednak nikt nie powiedział, że kolacja nie może być uroczysta. Powinien być o nie tylko moment przeznaczony na wspólne spożywanie pysznych dań, ale również czas wspólnych rozmów, śmiech i opowiadania sobie, jak minął dzień.

    Dzieci zawsze chcą opowiedzieć, co udało im się zrobić w szkole, jakie dostały oceny, mąż chętnie opowie o wrednym szefie, a żona o nudnym dniu spędzonych na wypełnianiu rachunków w pracy. Podzielenie się problemami, opowiedzenie o rzeczach sympatycznych, jak nic zbliża się do siebie rodzinę. Atmosfera jest dużo bardziej luźna, a dzieci kładą się do łóżka zadowolone, że chociaż przez tę chwilę, rodzice mieli czas, który mogli im właśnie poświęcić. Sami małżonkowie również nie mogą zapominać o łączącej ich miłości i starać się ją pielęgnować również na co dzień. Małe gesty i dobre uczynki sprawiają, że rodzina jest silna i nie imają się jej nawet najgorsze sytuacje. Dlatego nie można zapominać nie tylko o miłości i przyjaźni, ale przede wszystkim o rozmowie, która od zawsze byłą i jest kluczem do rozwiązania każdych problemów.